medytacja i duchowość - czytam i więcej wiem

Zdaj się w milczeniu na Pana i złóż w nim nadzieję. Ps. 37,7

Wpis

środa, 22 czerwca 2011

Bp Bo Harald Giertz (+) LITURGIA A EWANGELIZACJA III

Kiedy pobożność odrodzeniowa w Kościele nie jest chętna w ramach liturgii żyć we wspólnych nabożeństwach, stawia się poza wspólnotą Kościoła, i nie może uważać się żywą cząstkę Kościoła Chrystusowego.

Poza wspólnym nabożeństwem powinna istnieć jednak wolność. Nie powinno się żądać, by wszystkie nabożeństwa, oraz uroczystości miały ten sam charakter. Musi istnieć w Kościele zachowana wolność także dla innych form nabożeństw i zgromadzeń, które także służą wysławianiu Boga. Mogą to być nabożeństwa modlitewne, społecznościowe w wąskim kręgu, ale też porządki liturgiczno-modlitewne dla innych form nabożeństwa.

Można jednak żądać, od siebie samego lub od innych, że te okazyjne formy nabożeństw, które są dla pewnych ludzi atrakcyjne, nie powinny wykluczać lub zastępować niedzielnych i świątecznych wspólnych nabożeństw liturgicznych - „wielkiej mszy“ (= nabożeństwa głównego z Sakramentem Ołtarza).

O ile liturgia czasami skarży się, że przebudzeni jej nie rozumieją, mają oni prawo również przypomnieć, że przyjaciele liturgii często nie pokazali dostatecznej ilość respektu czy tolerancji dla nich. Jest dlatego stosowne powiedzieć coś o liturgii jako głównym nieprzyjacielu przebudzenia. Przebudzenie też ma wielu nieprzyjaciół, ale rzadko kiedy takiego niebezpiecznego jakim jest fałszywa liturgia.

 

Liturgia, kiedy chce się wykazać złą służbą, może stać się prawie nieprzeniknionym pancerzem dla starego Adama. Co zrobi Duch Święty z człowiekiem, który przychodzi do Wieczerzy Pańskiej wierniej niż ktokolwiek inny w zborze, modli się codziennie przez godzinę pięknymi modlitwami z książeczki modlitewnej (Modlitewnika), oraz klasycznych ksiąg modlitw chrześcjańskich, czyta co wieczór rozmyślania na każdy dzień, kłania się w cichym skupieniu po każdej Komunii św., ale który przez te wszystkie działania staje się coraz bardziej przekonany, że jest lepszym człowiekiem od drugiego? Co można powiedzieć o takim człowieku, któremu wydaje się, że nagromadził sobie dużo zasług u Boga, a jednoczesnie nie frasują go jego codzienne obowiązki domowe, czy w pracy, albo na studiach, zaniedbuje wychowywanie i opiekę nad swoimi dziećmi, niewłaściwie wyraża się o tych, którzy myślą inaczej, oraz nie kocha nikogo, oprócz siebie i swych świętych ceremonii?

 

Człowiek dopóki porusza się po swoich własnych kolejach, wszystkie wezwania Ducha Świętego zazwyczaj nie prowadzą do nikąd. Duch musi do takiego człowieka przyjść jak silny wicher, przełamać jego pobożną maskę i pokazać mu, że jest opanowany pychą, zapatrzony w siebie i skoncentrowany na sobie, jest niełaskawym grzesznikiem, który nie zasługuje na nic lepszego niż na odrzucenie przez Pana. By mógł Duch Święty to uczynić, może czasami użyć książki, lub losu ludzkiego, który odkryje nagość pobożnej obłudy.

 

Czasami Duch Święty użyje jakiegoś nieoczekiwanego porywu losu, który takiego samozwańczego „świętego“ ustawi w groźnej sytuacji, by z jego aureoli nic nie pozostało. Najczęstszą metodą jest kazanie Słowa Bożego, zwiastowanie prorockie w duchu przebudzenia.

Liturgia bez przebudzenia jest może najbardziej niebezpiecznym programem kościelnym. Można wzbogacić i ozdobić życie kościelne, dodać szaty i śpiewy, zaplanować piękne nieszpory i zapewnić częstszą Wieczerzę Pańską, a jednoczesnie zaprowadzić do tego, że nie ma ani jednego człowieka, któryby szczerze zapytał: „W jaki sposób magę ja grzeszny człowiek zostać zbawionym?“. Jeśli jesteśmy z natury faryzeuszami i jesteśmy pewni siebie, że będziemy zbawioni poprzez nasze dobre uczynki, odnowa liturgiczna bez przebudzenia sumienia nie musi oznaczać nic więcej niż to, że pewna grupa ludzi zaczęła spełniać pewną ilość pobożnych działań w przekonaniu, że akurat teraz składają na swoje konto niebiańskie zasługi.

Z takiej odnowy zadowoliłby się nawet sam diabeł. Napewno nie będzie go niepokić to, gdy człowiek uczestniczy w Wieczerzy Pańskiej lub słucha Słowa Bożego, a czyni to bez wiary. Dopóki istnieje takie kazanie, które nie obudzi śpiącego grzesznika i dopóki system stwarza między chrześcjanami tylko samosprawiedliwość, do tego czasu nawet sam szatan mógłby być oficjalnie chrześcjaninem i zborownikiem. Choć taki system przedstawia i dla niego jakieś ryzyko. Nigdy nie wiadomo bowiem, kiedy Słowo z czytanej epistuły lub wiersz pieśni nabożnej spadnie na dobrą glebę.

 

Książę ciemności nie będzie w pełni zadowolony z żadnej formy „kościelnictwa“ lub rytualizmu. Lepiej podpisałby się pod formę spiritualizmu, która mówi, że chodzić do kościoła, przystępować do Wieczerzy Pańskiej jest tylko bezwartościową i martwą rutyną.

 

Ewangelizacja potrzebuje liturgii

 

Przebudzenie, które ma trwać, musi odżywiać swoje życie duchowe w Służbie Bożej. Tylko wtedy może ono przetrwać wiele lat i stać się dziedzictwem, które przekazywane będzie z pokolenia na pokolenie. Zdrowe przebudzenie powinno poruszać się w kierunku, który prowadzi ludzi do regularnego życia nabożeństwowego w Służbie Bożej, oraz do wiernego i częstego przystępowania do Sakramentu Wieczerzy Pańskiej, pokazuje, jak celebrować wspólne nabożeństwa w prawdziwy sposób, z właściwym użyciem ksiąg liturgicznych.

 

Jest jak najbardziej potrzebne by nasza młodzież począwszy od nauki konfirmacjyjnej nauczyła się poznać i zrozumieć to co znajduje się na ołtarzu w Agendzie, aby dokładnie potrafiła się orientować w śpiewniku, aby byli zdolni do czynnego i żywego brania udziału w zwykłych nabożeństwach w miejscowym zborze.

Jest także dobrze, kiedy ksiądz wygłasza kazania na główne tematy katechizmu, ale również wielkim plusem dla życia dusz może być okazyjne kazanie związane z częśćiami liturgicznymi. Wystarczy wymienić te główne części: potrójny „Sanctus“, „Kyrie“, „Chwała Bogu na wysokościach“, „Pan niech będzie z wami“, oraz „O Baranku Boży“ („Agnus Dei“).

 

Nawrócenie i przebudzenie mogą służyć liturgii. Kiedy ludzie się nawrócą, w starych formach nabożeństw powstaje odrazu nowe życie. Jest nowa powaga w wyznawaniu grzechów, nowa radość i siła w pieśniach pochwalnych. Starodawny piękny zwyczaj stanie się czymś więcej niż tylko zwyczajem. Stanie się wyrazem dla życia, które jest narodzone na nowo, to samo życie, które stworzyło zwyczaj i które je teraz napełnia nową jasnością i zawartością.

 

Zakończenie

 

Potrzeba ewangelizacji pewnego razu zaniknie. Ona należy do tego świata, gdzie ludzie śpią snem martwych. Kiedy Chrystus przebudzi swoich w ostatni wielki dzień, przebudzenie nie będzie już potrzebne. Będzie tak niepotrzebne i przeżyte jak szpitale, czy instytucje socjalne. Pozostanie tylko liturgia.

 

Pismo Święte (Objawienie św. Jana) pozwala nam sobie wyobrazić już teraz tę niebiańską liturgię poprzez nieopisane piękno, które zawiera obraz liturgii niebios, święta służba przed tronem Baranka z pieśniami chwały i dziękczynienia, które będą brzmieć jak potężny szum wodospadu, złotymi kielichami kadzidła, zastępami ludzi, którzy będą uwielbiać i klękać przed Bogiem, który jest Królem królów i Panem panów.

 

Liturgia w Kościele jest antycypacją, degustacją i zaliczką wiecznych pieśni pochwalnych, wyrażeniem ziemskim tego, co jest zawartością wieczności i podstawową melodią stworzenia, niekończące się dziękczynienie Stwórcy i Ojcu Wszechmogącemu.

Liturgia w swej ubogiej ziemskiej szacie zawiera coś z piękna niebiańskiego: błogosławione uczucie bliskości Tego Wiecznego; radości z tego, że mamy przywilej ofiarować wszystko, aby być tylko jedno z Chrystusem.

 

www.evanjelik.sk/node/4185

Przekład ze słowackiego: mgr Ewa Nestrašilová

Korekta teologiczna: ks. mgr Jan Gross

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
rafalbukowiecki
Czas publikacji:
środa, 22 czerwca 2011 12:44

Polecane wpisy

  • Dwa połowy ryb

    Lk.5:1-11Pewnego razu, gdy On stał nad jeziorem Genezaret, a tłum tłoczył się dokoła niego, by słuchać Słowa Bożego, Ujrzał dwie łodzie, stojące u brzegu jezior

  • Sola scriptura

    Piotr zaś i apostołowie odpowiadając rzekli: trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi. Dz. 5. 29 Trzydziestego pierwszego października jak co roku obchodzone jest

  • Sola fides

    Ga. 3, 11 A że w Zakonie nikt nie osiąga usprawiedliwienia przed Bogiem, wynika stąd, że sprawiedliwy z wiary żyć będzie. Te pięć zasad, o których mówimy to nap