medytacja i duchowość - czytam i więcej wiem

Zdaj się w milczeniu na Pana i złóż w nim nadzieję. Ps. 37,7

Wpis

poniedziałek, 15 marca 2010

SIEDEM OSTATNICH SŁÓW JEZUSA.cd

Modlitwa na rozpoczęcie Panie Jezus Chryste, dziękujemy Ci za to, że ciągle przemawiasz do nas, szczególnie dziękujemy Ci za te ostatnie słowa, które - jako swój testament - skierowałeś do każdego z nas z wysokości krzyża. Panie, pragniemy wsłuchiwać się w te słowa i rozważać je. Prosimy Cię o błogosławieństwo oraz o zesłanie do naszych serc Ducha Świętego, Ducha życia i miłości. Podobnie jak deszcz zrasza ziemię, użyźnia ją i powoduje, że zasiane w niej ziarno wydaje owoc obfity, prosimy Cię, aby Twój Duch otworzył nasze serca i przygotował je na przyjęcie Twojego Słowa. Panie, udziel nam siły, abyśmy potrafili wcielać Twoje słowo w życie; niech ono zakorzeni się w nas, wzrośnie i wyda wspaniały plon, który posili wielu ludzi, a Tobie przyniesie chwałę. Amen.

Wielki Czwartek

5. „Pragnę”



Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: Pragnę. Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano.” J19,28-29

Jezus wisi już na krzyżu przez sześć godzin. Oddychanie staje się coraz trudniejsze. Śmierć jest już bardzo blisko. Jednak nie powiedział jeszcze wszystkiego. Jest jeszcze coś, o czym szczególnie chce powiedzieć ludziom zanim umrze. Pragnie wypowiedzieć swoje pragnienie. Czego pragnął Jezus chwilę przed śmiercią? Z pewnością po tak długich torturach odczuwał fizyczne pragnienie. Ale czy Ten, który z taką cierpliwością znosił do tej pory swoje cierpienia, który odmówił przyjęcia uśmierzającego ból trunku, domagałby się teraz napoju? Czy Ten, który świadomie i dobrowolnie przyjął ten kielich goryczy, w tym momencie, kiedy koniec jest już blisko, domagałby się ulgi w cierpieniu?

Żołnierze z całą pewnością widzieli różnicę między Jezusem a wszystkimi przestępcami, których egzekucję do tej pory przeprowadzali. Zgodnie ze słowami św. Piotra Jezus „który nie dopuścił się grzechu, ani fałsz nie znalazł się w Jego ustach. Gdy Mu złorzeczono, nie odpłacał złorzeczeniem, cierpiąc nie odgrażał się, zawierzywszy Temu, który sądzi sprawiedliwie.” (1P2,22-23)  Najprawdopodobniej właśnie z tego powodu jeden z żołnierzy odczuwa współczucie. Dzieli się swoim własnym trunkiem, który miał przy sobie dla zaspokojenia swojego własnego pragnienia i w ten sposób próbuje choć trochę ulżyć w cierpieniu temu niewinnemu człowiekowi. Tym razem Jezus nie odmawia. Przyjmuje dar żołnierza. Ten odruch współczucia żołnierza bardziej zaspokaja Jezusowe pragnienie miłości drugiego człowieka, niż pragnienie fizyczne. To miłość jest tym, czego Jezus naprawdę pragnął. Tylko miłość może zaspokoić Jego pragnienie, a jednocześnie pragnienie Boga, naszego Ojca.

Wielki Piątek rano

6. „Wykonało się!”

A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Wykonało się! I skłoniwszy głowę oddał ducha.” J19,30


Wypowiadając słowo „wykonało się” Jezus oznajmia, że całkowicie wypełnił swoją misję. Mimo, że od samego początku aż do samego końca napotykał liczne przeszkody, był kuszony, a także prześladowany, zachował wierność i miłość wobec Boga do końca. Kochał nawet w tak wielkich cierpieniach, jakich teraz doświadcza wisząc na krzyżu. Jezus nie uległ żadnym pokusom, ponieważ miłość Boga Ojca była dla Niego największym skarbem, co więcej - była tym, co cenił bardziej niż własne życie. Jezus odczuwał lęk przed cierpieniem oraz śmiercią. Jednak lęk ten nie był w stanie zmusić Go do zdrady miłości Boga. Jezus nie był niewolnikiem odczuwanych lęków, ponieważ był przekonany, że miłość jest mocniejsza od wszelkiego zła, od wszelkiego cierpienia, a nawet od śmierci.

Każdy człowiek został stworzony z miłości i dla miłości. Nic oprócz doskonałej miłości, oprócz miłości Boga, nie może zaspokoić pragnień naszego serca. Bardzo często jednak nie żyjemy miłością, ponieważ jesteśmy niewolnikami naszych żądz i łatwo stajemy się ofiarami różnych pokus. Jesteśmy także niewolnikami lęku przed cierpieniem oraz śmiercią. Często zdradzamy miłość, aby zdobyć nieco przyjemności, aby uniknąć cierpienia, aby ratować sposób życia, do którego jesteśmy przyzwyczajeni.

Jezus pragnie wyzwolić nas z tej niewoli. Wyzwala nas spod władzy naszych żądz oraz lęków poprzez ukazanie nam wspaniałości oraz mocy miłości Boga. Jeśli poprzez spotkanie z Jezusem doświadczymy tej miłości, jeśli miłość ta stanie się naszym największym skarbem i uwierzymy, że jest ona mocniejsza od wszelkiego zła, jest mocniejsza od cierpienia oraz śmierci, to podobnie jak Jezus staniemy się wolni i będziemy w stanie żyć miłością w każdej sytuacji. Będziemy mogli żyć zgodnie z najgłębszym pragnieniem naszego serca, zgodnie z wolą naszego Stwórcy.
Wielki piątek wieczorem

7. „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego.”



Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha. Na widok tego, co się działo, setnik oddał chwałę Bogu i mówił: Istotnie, człowiek ten był sprawiedliwy. Wszystkie też tłumy, które zbiegły się na to widowisko, gdy zobaczyły, co się działo, wracały bijąc się w piersi.” Łk23,44-48


Swoje ostatnie słowo Jezus kieruje do Boga. Znowu nazywa Go Ojcem, co oznacza, że znowu odczuwa Jego bliskość. Jezus wie, że pomimo poczucia opuszczenia przez Boga, Bóg Ojciec tak naprawdę nigdy Go nie opuścił, zawsze był przy Nim. Pełen ufności Jezus powierza swojego Ducha, swoją miłość, siebie samego temu, który „z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra.” (Rz8,28) Dla Jezusa śmierć, pomimo swojego okrucieństwa, nie jest końcem, ale powrotem do Ojca, powrotem do pełnej radości i pokoju miłosnej wspólnoty z Ojcem, która będzie trwała przez całą wieczność.

Śmierć Jezusa była szczytem głupoty człowieka, który dla obrony swojej małej stabilizacji, dla zachowania tego, co zdobył kosztem cierpienia wielu ludzi, zdecydował się zabić Tego który przyniósł mu miłość. Tę miłość, której w głębi serca pragnie, która sama tylko jest w stanie zaspokoić pragnienia jego serca i uczynić go doskonale szczęśliwym. Jednocześnie zabicie Jezusa było największym grzechem, którego naturalną konsekwencją powinno być wieczne oderwanie człowieka od Boga, wieczna śmierć człowieka, czyli nigdy niekończące się życie w samotności i beznadziei. Jednak prosząc o przebaczenie dla wszystkich grzeszników oraz ofiarując swojego Ducha Bogu, Jezus przemienił ten grzech w ofiarę, zmienił to cierpienie oraz śmierć w doskonały dar miłości. Dzięki temu śmierć Jezusa nie zerwała więzi człowieka z Bogiem, ale wprost przeciwnie, dzięki niej dokonało się pojednanie ludzkości z Bogiem, rany Jezusa stały się naszym uzdrowieniem (1P2,24), a sam krzyż, który był znakiem przekleństwa i kary, jak również znakiem śmierci i nienawiści, stał się znakiem błogosławieństwa i łaski, a także znakiem życia i miłości. Właśnie w tym krzyżu widzimy naszą nadzieję na wieczne życie w miłości.

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Kategoria:
Autor(ka):
rafalbukowiecki
Czas publikacji:
poniedziałek, 15 marca 2010 18:29